Błogosławieństwo z Domostawy. Ks. Antoni Moskal zaprasza na 11 lipca, a dzwon „Tadeusz” po raz pierwszy zabrzmiał ku pamięci ks. Isakowicza-Zaleskiego
29 kwietnia 2026 roku — dwa miesiące przed kolejną uroczystością
29 kwietnia 2026 roku w Domostawie doszło do symbolicznego wydarzenia związanego z przygotowaniami do kolejnej uroczystości upamiętniającej ofiary ludobójstwa wołyńskiego, zaplanowanej na 11 lipca 2026 roku.
Nie była to kolejna uroczystość religijna ani oficjalna ceremonia.
Było to krótkie spotkanie i nagranie z udziałem prezesa Zbigniewa Walczaka oraz ks. Antoniego Moskala, który został zaproszony do Domostawy w związku z przygotowaniami do lipcowych obchodów.
Przy tej okazji po raz pierwszy uruchomiono dzwon „Tadeusz”, poświęcony pamięci ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.
Obok ks. Antoniego Moskala i prezesa Zbigniewa Walczaka obecny był również Adam Gorczyca, syn Mariana Gorczycy. Poza osobą filmującą był jedną z nielicznych osób obecnych przy tym szczególnym momencie.
Od pomnika w 2024 roku do dzwonu w 2026 roku
Historia tego miejsca rozwijała się etapami.
W 2024 roku odbyło się poświęcenie i odsłonięcie Pomnika „Rzeź Wołyńska” autorstwa Andrzeja Pityńskiego.
W 2025 roku poświęcony został dzwon „Tadeusz”, którego nazwa upamiętnia ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.
Natomiast 29 kwietnia 2026 roku, na dwa miesiące przed uroczystością 11 lipca, dzwon po raz pierwszy zabrzmiał w Domostawie.
Był to więc kolejny etap tworzenia miejsca pamięci.
Najpierw powstał monumentalny pomnik.
Później pojawił się dzwon poświęcony kapłanowi, który przez lata upominał się o prawdę o Wołyniu.
A następnie dzwon po raz pierwszy przemówił swoim głosem.
Dzwon „Tadeusz” ku pamięci ks. Isakowicza-Zaleskiego
Wybór imienia dzwonu nie jest przypadkowy.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski był jednym z najbardziej konsekwentnych kapłanów, którzy przez dziesięciolecia przypominali o ludobójstwie Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Upominał się o prawdę historyczną.
Domagał się ekshumacji.
Przypominał o rodzinach, które przez dziesięciolecia nie mogły odnaleźć grobów swoich bliskich.
Sprzeciwiał się gloryfikowaniu OUN-UPA i banderyzmu.
Nie pozwalał, aby sprawę mordów na polskiej ludności cywilnej zamykano w ogólnych, pozbawionych treści określeniach o „tragicznej historii” czy „konflikcie”.
Dla niego ofiary miały konkretne imiona.
Miały rodziny.
Miały swoje domy.
Miały swoje miejscowości.
I miały prawo do prawdy oraz godnego pochówku.
Dlatego dzwon „Tadeusz” jest czymś więcej niż elementem infrastruktury memoriału.
Jest znakiem pamięci o kapłanie, który nie doczekał wszystkich wydarzeń związanych z Domostawą, ale którego głos pozostaje obecny w tym miejscu.
Głos dzwonu jako głos pamięci
Dzwon ma szczególną symbolikę.
Jego głos niesie się dalej niż słowo wypowiedziane przez jednego człowieka.
Przypomina o ważnych wydarzeniach.
Wzywa do modlitwy.
Towarzyszy pamięci o zmarłych.
Dzwon „Tadeusz” może być więc odczytywany jako symboliczna kontynuacja głosu ks. Isakowicza-Zaleskiego.
Głosu, który przez lata przypominał:
Nie wolno zapomnieć o ofiarach.
Nie wolno przemilczeć ludobójstwa.
Nie wolno gloryfikować morderców.
Nie wolno budować przyszłości na kłamstwie.
29 kwietnia 2026 roku ten dzwon po raz pierwszy zabrzmiał w Domostawie.
Ks. Antoni Moskal zaprasza na 11 lipca 2026 roku
Podczas nagrania ks. Antoni Moskal udzielił błogosławieństwa wszystkim ludziom dobrej woli zaangażowanym w przygotowanie kolejnej uroczystości.
Było to błogosławieństwo udzielone na czas dalszych przygotowań i pracy.
Nie podczas głównej uroczystości.
Nie w ramach osobnej ceremonii religijnej.
Było to krótkie, symboliczne błogosławieństwo zarejestrowane przy okazji pierwszego uruchomienia dzwonu.
Ważnym elementem tego spotkania było również zaproszenie ks. Antoniego Moskala do Domostawy na uroczystości 11 lipca 2026 roku.
W ten sposób majowe nagranie stało się również zapowiedzią kolejnego spotkania w miejscu, które w ciągu ostatnich lat stało się jednym z najważniejszych punktów pamięci o ofiarach ludobójstwa wołyńskiego.
Adam Gorczyca — obecny przy pierwszym uruchomieniu dzwonu
Wśród osób obecnych przy tym wydarzeniu był Adam Gorczyca, syn Mariana Gorczycy.
Jego obecność ma również wymiar symboliczny.
Marian Gorczyca należał do pokolenia Polaków, którzy doświadczyli najciemniejszych kart XX wieku. Był więźniem niemieckich obozów koncentracyjnych, w tym KL Auschwitz, a także innych obozów.
Znał również tematykę Wołynia i losu Polaków na Kresach.
Zmarł w 1978 roku i został pochowany w Jedliczu.
Dlatego obecność jego syna przy pierwszym uruchomieniu dzwonu „Tadeusz” tworzy ważną ciągłość pokoleniową.
To spotkanie dwóch pamięci.
Pamięci pokolenia, które doświadczyło wojny, niemieckich obozów i tragedii polskiego narodu.
Oraz pamięci współczesnej, która upomina się o ofiary ludobójstwa na Wołyniu i o prawdę o zbrodniach ukraińskich nacjonalistów.
Adam Gorczyca był przy tym wydarzeniu jako przedstawiciel kolejnego pokolenia.
Pokolenia, które przejmuje pamięć.
Domostawa pamięta
W Domostawie pamięć nie jest jednorazowym wydarzeniem.
To proces, który trwa.
W 2024 roku odsłonięto Pomnik „Rzeź Wołyńska”.
W 2025 roku poświęcono dzwon „Tadeusz”.
29 kwietnia 2026 roku dzwon po raz pierwszy zabrzmiał.
11 lipca 2026 roku Domostawa ponownie ma stać się miejscem spotkania ludzi, dla których pamięć o zamordowanych Polakach jest obowiązkiem.
Każdy z tych etapów ma własne znaczenie.
Pomnik mówi obrazem.
Ściana Pamięci mówi nazwami tysięcy miejscowości.
Dzwon mówi dźwiękiem.
A modlitwa przypomina, że za każdą liczbą i każdą nazwą kryje się człowiek.
Pamięć przekazywana dalej
Wydarzenie z 29 kwietnia 2026 roku było niewielkie pod względem liczby obecnych osób.
Ale właśnie dlatego miało szczególną wymowę.
Nie było wielkiej sceny.
Nie było tłumu.
Nie było oficjalnej ceremonii.
Był dzwon.
Była pamięć o ks. Tadeuszu Isakowiczu-Zaleskim.
Był ks. Antoni Moskal.
Był prezes Zbigniew Walczak.
Był Adam Gorczyca — syn człowieka, który należał do pokolenia doświadczonego przez niemieckie obozy i dramat wojny.
I był moment, w którym dzwon „Tadeusz” po raz pierwszy zabrzmiał w Domostawie.
Można powiedzieć, że w tym jednym momencie spotkały się różne pokolenia polskiej pamięci.
Pamięć o wojnie.
Pamięć o ofiarach Kresów.
Pamięć o ks. Isakowiczu-Zaleskim.
I odpowiedzialność za przyszłość.
Zaproszenie na 11 lipca 2026 roku
Majowe błogosławieństwo było także zaproszeniem do dalszego działania.
Do spotkania 11 lipca 2026 roku.
Do Domostawy.
Do miejsca, w którym pamięć o ofiarach ludobójstwa wołyńskiego została wyrażona poprzez pomnik, Ścianę Pamięci i dzwon.
29 kwietnia dzwon „Tadeusz” zabrzmiał po raz pierwszy.
11 lipca jego głos może stać się częścią kolejnego świadectwa pamięci o Polakach zamordowanych na Kresach.
A kiedy będzie rozbrzmiewał, będzie przypominał także o człowieku, którego imię nosi.
O ks. Tadeuszu Isakowiczu-Zaleskim.
O jego uporze.
O jego odwadze.
O jego wieloletniej walce o prawdę.
I o tym, że pamięć o ofiarach ludobójstwa nie kończy się wraz ze śmiercią tych, którzy o nią walczyli.
Dzwon „Tadeusz” po raz pierwszy zabrzmiał w Domostawie 29 kwietnia 2026 roku. Dwa miesiące później, 11 lipca, jego głos ma ponownie przypomnieć, że prawda o zamordowanych Polakach nie może zostać wyciszona.
Źródło:
YouTube – Domostawa Memorial








Dodaj komentarz