Prof. Włodzimierz Osadczy w Domostawie: „Pomnik nie jest zakończeniem walki. To dopiero jej początek”
Domostawa — miejsce zwycięstwa pamięci i prawdy
Podczas uroczystości w Domostawie prof. Włodzimierz Osadczy wygłosił przemówienie, w którym mówił o znaczeniu powstania Pomnika „Rzeź Wołyńska” oraz o konieczności dalszej walki o prawdę historyczną, godny pochówek ofiar i przeciwstawienie się antypolonizmowi.
Jak podkreślił, Domostawa — wcześniej mało znana miejscowość — stała się miejscem ważnym dla całej Polski.
— Całe polskie serce teraz bije w Domostawie — mówił prof. Osadczy.
W jego ocenie powstanie pomnika jest wydarzeniem o znaczeniu historycznym. Porównał je do momentów, które na trwałe zapisały się w polskich dziejach — Grunwaldu, Kircholmu, Wiednia, Warszawy czy Monte Cassino.
„Wygraliśmy wielką walkę z wrogiem, który zagnieździł się w Polsce”
Prof. Osadczy wskazywał, że walka o upamiętnienie ofiar ludobójstwa wołyńskiego przez lata nie była wyłącznie walką o monument.
Była również walką z przemilczaniem zbrodni, polityczną niechęcią i środowiskami, które — jak mówił — próbowały ograniczać możliwość otwartego mówienia o zbrodniach dokonanych na Polakach.
W swoim wystąpieniu określił ten problem mianem walki z antypolonizmem.
Jego zdaniem szczególnie niebezpieczne jest to, że przeciwnik prawdy historycznej nie zawsze znajduje się poza Polską. Jak mówił, antypolonizm może przenikać do polskich elit, mediów i instytucji.
Dlatego Domostawa — w jego ocenie — jest nie tylko miejscem upamiętnienia ofiar. Jest także symbolem zwycięstwa nad próbą wyciszenia i marginalizowania prawdy o ludobójstwie na Kresach.
Pamięć o ks. Isakowiczu-Zaleskim
Prof. Osadczy przypomniał również postać ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, którego nazwał jednym z niezłomnych ludzi prowadzących walkę o prawdę o ludobójstwie Polaków na Kresach.
Porównał go do Mojżesza prowadzącego swój lud do Ziemi Obiecanej.
Ks. Isakowicz-Zaleski przez lata domagał się prawdy o zbrodniach OUN-UPA, godnego upamiętnienia ofiar oraz prawa rodzin do poznania miejsc pochówku swoich bliskich.
Nie doczekał uroczystego otwarcia pomnika w Domostawie.
Prof. Osadczy przypomniał, że kapłan zmarł, nie doczekawszy chwili, na którą tak długo czekał.
12 kapłanów i zwycięstwo pamięci
W swoim przemówieniu prof. Osadczy zwrócił uwagę na obecność kapłanów podczas uroczystości. Podkreślał, że przybyli oni mimo ograniczeń i zakazów, aby uroczystość mogła się odbyć i aby upamiętnienie ofiar ludobójstwa zostało uświęcone obecnością Kościoła.
W jego ocenie obecność kapłanów miała szczególne znaczenie dla religijnego i narodowego charakteru wydarzenia.
„Pomnik nie jest zakończeniem naszej walki”
Jedno z najważniejszych zdań przemówienia dotyczyło przyszłości.
— Pomnik nie jest zakończeniem naszej walki. Jest to tylko początek walki o mauzoleum — mówił prof. Osadczy.
Wskazał, że samo upamiętnienie nie zamyka sprawy. Polska nadal stoi przed najważniejszym zadaniem — doprowadzeniem do godnego pochówku ofiar ludobójstwa wołyńskiego i zbrodni dokonanych na Kresach.
To właśnie pochówek, a nie tylko pomnik, powinien być kolejnym celem działań państwa i społeczeństwa.
„Przez 30 lat nic się nie działo”
Prof. Osadczy bardzo ostro ocenił wieloletnie zaniedbania dotyczące ekshumacji i pochówku ofiar.
— Przez 30 lat nic się nie działo. Przez 8 lat dobrej zmiany nic się nie działo. Żadna ofiara nie została pochowana — mówił.
Wskazał, że dziesiątki tysięcy, a nawet setki tysięcy polskich ofiar nadal pozostają w nieoznaczonych miejscach pochówku.
Rodziny nie mogą odwiedzić grobów swoich bliskich. Nie mogą zapalić znicza. Nie mogą uklęknąć przy mogile. W wielu przypadkach nie mogą nawet mieć pewności, gdzie dokładnie spoczywają ich przodkowie.
Wołyń jest dziś w Domostawie
Ważnym elementem wystąpienia było stwierdzenie, że Wołyń — poprzez pamięć o ofiarach — jest dziś obecny w Domostawie.
Prof. Osadczy zwrócił uwagę, że na terenach dawnych Kresów polskie ofiary często nadal nie mogą doczekać się godnego pochówku.
Wskazywał również na przypadki, w których miejsca związane z polskimi ofiarami są niszczone lub profanowane, a świątynie, które niegdyś służyły polskim społecznościom, tracą swoje pierwotne przeznaczenie.
Dlatego — jak podkreślał — ofiary powinny zostać sprowadzone do Polski.
„Chcemy nasze szczątki. Chcemy nasze ofiary”
Najmocniejsza część przemówienia dotyczyła żądania zwrotu szczątków zamordowanych Polaków.
Prof. Osadczy mówił o konieczności przeprowadzenia ekshumacji i sprowadzenia ofiar do Polski.
Jego wizją jest powstanie mauzoleum, w którym polskie ofiary ludobójstwa wołyńskiego mogłyby spocząć w godnych warunkach.
Nie chodziłoby już tylko o symboliczne pomniki. Chodziłoby o konkretne szczątki konkretnych ludzi. O możliwość oddania im hołdu. O miejsce, gdzie rodziny i całe społeczeństwo mogłyby modlić się za zamordowanych.
— Chcemy nasze szczątki, chcemy nasze ofiary — mówił.
To zdanie stało się najważniejszym przesłaniem jego wystąpienia.
Prawda o Wołyniu ważniejsza niż polityczne kalkulacje
Prof. Osadczy podkreślał, że Polska nie powinna rezygnować z pamięci o własnych ofiarach w imię bieżących interesów politycznych czy geopolitycznych.
W jego ocenie żadne korzyści polityczne nie mogą być ważniejsze niż prawo zamordowanych do godnego pochówku i prawo rodzin do poznania prawdy.
Nie chodzi o zemstę. Nie chodzi o nienawiść do współczesnych narodów. Chodzi o elementarne prawo do grobu. O prawdę. O pamięć. O szacunek dla ponad 100 tysięcy Polaków zamordowanych podczas ludobójstwa wołyńskiego i zbrodni dokonanych przez ukraińskich nacjonalistów.
Domostawa to dopiero początek
Przemówienie prof. Włodzimierza Osadczego było wezwaniem do dalszego działania. Powstanie Pomnika „Rzeź Wołyńska” nie kończy walki o pamięć. Nie kończy walki o ekshumacje. Nie kończy walki o godny pochówek. Nie kończy walki z zakłamywaniem historii. Domostawa jest ważnym zwycięstwem, ale — jak podkreślił prof. Osadczy — prawdziwe zadanie dopiero przed Polską.
Ofiary ludobójstwa wołyńskiego nadal czekają na swoje groby.
Dlatego kolejnym celem powinno być stworzenie miejsca, w którym ich szczątki zostaną godnie pochowane.
Mauzoleum. Nie tylko symbol. Nie tylko pomnik. Ale miejsce spoczynku zamordowanych Polaków.
Domostawa przypomniała Polsce o ofiarach. Teraz Polska musi upomnieć się o ich szczątki.
Źródło: YouTube – Domostawa Memorial








Dodaj komentarz